niedziela, 27 września 2015

Słoń pisze na Porcie Literackim

Do nikogo
Rozkopuję kilka chwil 
Tak było 

Tak jest 
Burza mnie pcha na śnieżne bezdroża 
W oddali widzę granicę 
Nie-do-sforsowania 
Rozkopuję kilka chwil 
Stąpając po cienkim lodzie 
Niecodzienności 
Na co dzień 

Te mgły duszne 
A co po nich? 
Lekcja 
Pustka 
? 

Popiół na trupie 
Zostawionej tożsamości 
Myśli 
Nie-do-sforsowania 
Jak zamieć śnieżna 
Nie-do-przedarcia 
Do nikogo, o niczym 
Sobotni wieczór 
Siedzę samotnie 
Na co dzień rozkopuję chwile 
Do sforsowania 
Zwracam się do nikogo 
Myśląc o niczym 
Patrzę na świat pokryty śniegiem 
Kilku przyjaciół 
Odrywa mnie od 
Monotonii tych kiepskich 
I cierpień życiowych lekcji

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Iskra emancypacji

Z początku moja dzisiejsza bohaterka jest przeciwieństwem wyzwalających się w tym okresie kobiet. Dumna żona mężczyzny na wysokim stanowisku, kochająca matka, stała bywalczyni najlepszych salonów. Ani śladu chęci życia własną ścieżką – integracja z panującymi w owych czasach zasadami. A jednak zajmuje ważne miejsce wśród kobiet stawiających pierwszy opór, wyklętych przez środowisko, ofiar praw moralnych – szeroko rozumianych emancypantek. 

Anna Karenina, do której wracam najczęściej, gdy myślę o trudach podróżowania drogą odmienną od dróg społeczeństwa, zyskuje rolę ważnej bohaterki w równouprawnieniu dzięki miłości swego życia. Brzmi banalnie, ale powieść Tołstoja to bynajmniej nie zwykły romans. To dogłębne przedstawienie struktur ówczesnego społeczeństwa Rosji, co stanowi tło do głównej problematyki książki. 

Ja mogę żyć tylko sercem, wy zaś żyjecie według zasad.

niedziela, 14 czerwca 2015

Italia, Italia...


Długa podróż autokarem... Nie przeszkadzała nam zupełnie, bo zaraz po niej Florencja, Rzym i na koniec Asyż. Miejsca, które juz dawno wszyscy chcieliśmy zobaczyć, a w końcu nadarzyła sie okazja. Od razu zauważyliśmy, że przekroczyliśmy granicę Włoch, ponieważ krajobraz i klimat zupełnie sie zmieniły, góry zostały zastąpione plantacjami winogron, domami z płaskimi dachami i okiennicami w oknach. Gdy mijaliśmy Bolonię, wewnętrznie byliśmy gotowi na miasto zarządzane niegdyś przez Medyceuszów - Florencję.
Intensywne zwiedzanie, główny plac we Florencji i wszystkie rzeźby, fontanna i pełno turystów. Florencję miałam okazję zobaczyć już drugi raz i tym razem zdecydowanie bardziej ją polubiłam. Wąskie uliczki i ich włoski klimat sprawiły, że od razu chciało się spędzić  tam więcej czasu. Ponoć dopiero po przejściu się nieturystycznymi ulicami można poznać dane miasto i muszę się z tym zgodzić. Zapachy regionalnej kuchni, pranie rozwieszone na sznurkach nad przejściami, niczym w Wenecji, to są właśnie prawdziwe Włochy. Nie mieliśmy niestety za dużo czasu, żeby zobaczyć wszystko, choć uważam, że każda minuta była warta tej długiej podróży i naszego zmęczenia. Gdy szliśmy w kierunku Mostu Złotników, mogliśmy kupić różne ”pamiątki”, jak chociażby podrobione torebki od „wybitnych włoskich i francuskich projektantów” sprzedawane przez okolicznych mieszkańców, którzy zdecydowanie mogą pobić rekord jeśli chodzi o rozkładanie i składanie swoich stoisk, gdy tylko zdarzy się taka potrzeba. We Florencji spędziliśmy kilka godzin i udaliśmy się w dalszą podróż.

Emancypantki w krzywym zwierciadle mężczyzny znającego ich wartość.

Mniej więcej w drugiej połowie XIX w kobiety przypomniały światu, że nie służą tylko do rodzenia dzieci i dbania o dom. Zwróciły uwagę  na to, że tak jak mężczyźni posiadają wcale nieźle pracujący mózg oraz chęci do pracy. Oczywiście, nic się nie dzieje w jedną noc i któreś z pań musiały się wystawić wcześniej na obelgi będąc pierwszymi manifestującymi swój pogląd. Część z nich dochodziła do tak skrajnych zachowań,  że wyglądało to komicznie. Ludzie nie lubią zmian, kiedy niedokładnie wiadomo czy okażą się dobre.
Książkę Bolesława Prusa „Emancypantki” zaczęłam czytać zachęcona pochlebną opinią inteligentnej czytelniczki.  Nie jestem pewna czy sięgnęłabym po nią, właśnie gdyby nie przez wzgląd na nią.
Początki nie były łatwe. Autor umieszcza w powieści  bohaterki o całkowicie odmiennych charakterach.

poniedziałek, 25 maja 2015

"Dama Kameliowa" Aleksandra Dumasa


           Na przypomnienie sobie treści i napisanie recenzji dostałam sześć  dni. Ma być dowcipnie, zwięźle i z ponadczasowym przesłaniem.
           Czytałam Damę…… bardzo dawno w szkole średniej a potem z sympatii do pana Aleksandra kiedyś tam na dłuższych wakacjach. Po wielu latach sięgam po historię Małgorzaty i Armanda ponownie.
            Dowcipnie? Co może być dowcipnego w tragicznej miłości młodej kurtyzany i równie młodego niedoszłego adwokata? Gdyby koniec utworu zwieńczyło „ Żyli długo i szczęśliwie”  to co innego, a w tym przypadku?
Przedstawiam :